Zapisane w gwiazdach

DZIENNIK POLSKI 27 stycznia 1996

- Jacy ludzie przychodzą do wróżki?

- Bardzo różni. W różnym wieku i z różnym wykształceniem. Są tacy, którzy przychodzą często, i tacy, którzy twierdzą, że nie wierzą w te banialuki. Wtedy najpierw tłumaczą mi, z jakiego powodu jednak przyszli. W tłumaczeniach specjalizują się mężczyźni. Zazwyczaj mówią, że szli zupełnie gdzie indziej, zabłądzili w te rejony miasta i tak jakoś wstąpili przypadkiem.

- Po co przychodzą?

- Są dwie kategorie: ludzie, którym nagle przytrafia się coś niezwykłego, na ogół niedobrego, i szukają panicznie wyjścia z sytuacji oraz ludzie, którzy lubią - z różnych przyczyn - zasięgać porad, w tym m.in. astrologa.

- Na początek porozmawiajmy wiec o tych, którym nagle wali się na głowę świat. Czy astrolog może takim ludziom pomóc? To znaczy, czy może im powiedzieć, co mają zrobić w konkretnej sytuacji?

- Na pewno nie może dać recepty. Nie mogę powiedzieć: rób to i to, a będzie dobrze. Mogę natomiast uświadomić, że wszyscy podlegamy cyklom, o których często nawet nie wiemy. Zgoda, jest to działanie na poziomie psychologa. Ale astrolog jednak różni się od psychologa choćby tym, że może z dużym wyprzedzeniem przewidzieć kryzys. I odwrotnie: może zobaczyć w horoskopie okres prosperity, kiedy trzeba działać. Mogę określić przyczyny i szanse. Astrologia, przynajmniej w moim ujęciu, nie zajmuje się faktami. Zajmuje się wpływem układu planetarnego na nasz organizm. Jeżeli on jest harmonijny, to wtedy należy działać, gromadzić energie, a jeżeli jest nieharmonijny, trzeba odpuścić działanie, a skupić się na sobie i rozwoju duchowym.

- No dobrze, ale mówmy konkretnie: przychodzę do Pana z problemem, że mąż mnie opuścił, a ja chcę go odzyskać. "Niech pan spojrzy w gwiazdy, w karty, gdzie pan tylko chce, niech pan. powie, co tam widać, kto jet winny i jak odzyskać męża". Czy astrolog pomoże?

- Na tak postawiony problem nie odpowiem. Ludzie, którzy chcą wiedzieć, co mają zrobić jutro albo za miesiąc, którzy są ciekawi, co i kiedy spotka ich samych oraz najbliższych przyjaciół, idą do Cyganki albo do tzw. wróżek. Mówię "tak zwanych", bo myślę o różnych szarlatanach, którzy tylko udają, że potrafią czytać karty. Żadna szanująca się wróżka nie ośmieli się podać daty mającego nastąpić wydarzenia. Jeśli ktoś mówi: "jutro spadnie panu doniczka na głowę", to jest to wysoce podejrzane. Ja sam wspieram się także kartami. Dobrze postawione karty mogą pokazać człowiekowi, że można wyjść z różnych trudności. Choć nie pokazują czasu, mają swoją, wartość. Zawierają bowiem różnego rodzaju sytuacje życiowe i przez to pozwalają człowiekowi, który zadaje pytanie, skupić się na sobie. Inna sprawa, że trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do karcianych wróżb. Czasem jest tak, że osoba wróżąca mówi swoje, a ta, której wróżą i tak słyszy to, co chce usłyszeć.

- To, co Pan powiedział oznacza jednak, że astrolog nie jest w stanie przewidzieć, czy stanie się coś złego lub dobrego?

- Owszem, jest w stanie, ale nie konkretne wydarzenie, tylko szansę. Wróżka powie: "w przyszłym roku czekają pana duże pieniądze". Astrolog: "w przyszłym roku będzie pan zdrowy, aktywny, z pomysłami, więc niech pan to wykorzysta. Ma pan półtora roku". Ja mogę określić szansę losu. Wyłącznie od człowieka zależy, czy je wykorzysta. Powiem obrazowo: jeśli ktoś chce się dostać do Warszawy, to nie wystarczy, że o dowolnej porze przyjdzie na dworzec kolejowy. Zamiast do Warszawy może dojechać do Szczecina. Ale jeśli zna rozkład jazdy, wie o której odjeżdża pociąg i ile kosztuje bilet, z pewnością dostanie się do celu taniej i szybciej. Musimy się mobilizować, działać, ale w ramach tego, co jest nam wyznaczone. Jeżeli zaplanuję wysiłek intelektualny w czasie, gdy gwiazdy nie sprzyjają rozwojowi duchowemu, albo gdy ogólnie mamy słabszy okres, mimo wielkich wysiłków efekty mogą być mizerne. Trzeba się z tym liczyć. My w dzisiejszej cywilizacji ulegamy złudzeniu, że w każdym momencie możemy robić wszystko. Tymczasem życie nie rozwija się liniowo. Astrologia pomaga nam dostrzec okresy, w których nasze możliwości są duże i te, w których powinniśmy trochę się wycofać.

- Nie przewidział Pan jednak swoich własnych, słabszych okresów?

- Rzeczywiście, ale pewnie dlatego, że nie patrzyłem w swój horoskop. Teraz patrzę z ciekawości, jak to się rozwinie. I wiem, jakie mam szansę. Inna sprawa, czy będę je umiał wykorzystać. Jestem tylko człowiekiem...

- Czy chodzi Pan do wróżek?

- Ja? Nie, nie chodzę, chyba że wróżka nazywa się Czubryńska. Takiej jak Ona już nie będzie! Ja po prostu nie chciałbym oddać swojej psychiki w ręce osoby, która odważa się mówić o mnie wyłącznie na podstawie kart. Uważam, że jest to, za mało. Jeśli psycholog, który uczy się 5 lat ma często duże problemy, żeby coś powiedzieć na temat człowieka, to jest prawdopodobnie bardzo mało ludzi, którzy mogą tylko przez karty wejść w cudzą duszę..

- Czego więc może się spodziewać człowiek, który przyjedzie do gabinetu astrologa?

- Ja przede wszystkim patrzę w horoskop. Po wprowadzeniu dat i godzin urodzenia komputer niemal natychmiast dokonuje porównania horoskopów małżonków, partnerów w interesie, narzeczonych, wrogów itd. Na tej podstawie mogę powiedzieć, jakie są układy między ludźmi: harmonijne czy nie. Czasem zdarza się tak, że bardzo ładna dziewczyna nie może znaleźć partnera. Ma 28 lat i zadaje sobie pytanie: co jest ze mną, czego mi brakuje? Albo rozstają się nagle ludzie, którzy dotąd żyli przykładnie w stadle. Okazuje się, że ich układy planetarne są nieharfnonijne. To gwiazdy zdecydowały, że muszą się rozstać. Nie jest to winą żadnego z nich. Są w gwiazdach zapisane tzw. układy rozwodowe: "jeżeli następuje przejście Saturna przez tzw. Siódmy Dom, z reguły dochodzi do rozwodu. Potem patrzę na aktualny układ planetarny każdego z partnerów. Być może jedno ma taki, że chce się realizować i szuka nowego pola? Wybrało drogę rozstania z partnerem. Człowiek, który rozumie, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje, dużo łatwiej przyjmuje nawet zły los.

- A ta druga grupa ludzi? Ci, którzy przychodzą nie tylko dlatego, że zdarzy się im nagle coś nieprzewidzianego?

- W tej grupie dość często zdarzają się ludzie sukcesu. Pozornie nie powinni przychodzić, ale jest odwrotnie: sukces osiągnęli na podstawie znajomości siebie i swoich możliwości. Teraz chcą utrzymać status quo. To element higieny psychicznej.

Rozmawiała: ELŻBIETA SETTNER